# WYWIAD W "EXPRESSIE BYDGOSKIM" / 14.04.2010 17:55
Zachęcamy do przeczytania wywiadu zamieszczonego w "Expressie Bydgoskim" w dniu 8 kwietnia 2010.
Czytaj TUTAJ.


# FOTORELACJE Z KONCERTU W T.B.KING BLUES CLUB / 30.03.2010 18:03
Zapraszamy do obejrzenia zdjęć z koncertu w T.B.King Blues Club we Włocławku, który odbył się 26 marca 2010. Zdjęcia z portalu wek.pl znajdują się TUTAJ, a z portalu wloclawek.info.pl TUTAJ.


# WYWIAD W "GAZECIE WYBORCZEJ" / 13.02.2010 12:38
8 lutego pojawił się w Gazecie Wyborczej wywiad dotyczący reedycji albumu formacji Jaromi & Szulerzy "Gra w piki daje wyniki". Zachęcamy do jego przeczytania:

Płyta "Gra w piki daje wyniki" to doskonały dowód na to, że artysta powinien czasem zajrzeć na dno szuflady, bo może po latach znajdzie się tam coś, co żal ukrywać przed głodnymi dobrej muzyki słuchaczami. Krążek został nagrany już w 2004 r. Ukazał się wtedy w znikomym nakładzie. Teraz wznowiona przez Flower Records płyta dostępna jest w wielu sklepach. Doskonały duet inowrocławskiej formacji Szulerzy i Jarka "Jaromiego" Drażewskiego, frontmana zespołu Blues Flowers, szybko zyskał uznanie recenzentów.

Marta Krygier: Na płycie znajduje się dziewięć piosenek skomponowanych i nagranych już wcześniej przez Jarka na jego solowych płytach. Skąd pomysł, by nagrać je jeszcze raz w ”szulerskim” wydaniu?

Marcin Szulkowski: Razem z bratem, Miłoszem, byliśmy zafascynowani specyficzną poetyką bluesów Jaromiego i postanowiliśmy zaaranżować je na swój własny zespół. Kompozycje i teksty wydawać się mogą nierozerwalnie związane z macierzystą grupą Jarka, ale stwierdziliśmy, że może to być dla nas spore wyzwanie, i chcieliśmy się z nim zmierzyć. Od początku mieliśmy wizję tego, jak ma wyglądać nasza wspólna płyta, i jesteśmy z osiągniętego efektu bardzo zadowoleni.

Marta Krygier: Co wam się tak podoba w muzyce Jarka?

Marcin Szulkowski: Jaromi jest niesamowicie oryginalnym i bardzo twórczym artystą o rozpoznawalnym stylu. Dotyczy to zarówno jego tekstów, niemających w swoim stylu odpowiednika na polskiej scenie bluesowej, kompozycji, śpiewu, jak i wszechstronności w grze na wielu instrumentach, z których warto wymienić m.in. gitarę, harmonijkę, saksofon czy banjo.

Marta Krygier: Jaromi to niezaprzeczalnie indywidualność na polskiej scenie bluesowej. Czy muzyk o tak silnej osobowości nie zdominował brzmienia tej płyty?

Marcin Szulkowski: Zawsze, gdy wpadał nam w ręce jego nowy album, myśleliśmy sobie, jak zabrzmiałyby te utwory w naszym wykonaniu. Twórczość Jaromiego jest oparta na dużej dawce humoru i dystansu do siebie, a sposób, w jaki je wykonuje - sam lub z Blues Flowers - jest przez to bardzo specyficzny. Jaromi stosuje wiele zabiegów aranżacyjnych, które nadają bluesom oryginalnego kolorytu. Na "Gra w piki daje wyniki" zostały zagrane inaczej niż wcześniej. My chcieliśmy nadać im naszego, "szulerskiego" smaku i charakteru.

Marta Krygier: Udało się?

Marcin Szulkowski: Mamy nadzieję, że tak. Kompozycje znane wcześniej z opracowań na akustyczne instrumenty, na naszej płycie, na tle dwóch elektrycznych gitar oraz przesterowanej harmonijki, motorycznych bębnów i basu, nagranych na tzw. "setkę", czyli bez dodatkowych dogrywek, nabierają ciekawej barwy, rozpędu i wigoru.

Marta Krygier: Na płycie pojawia się wasza dawna wokalistka, Ola Więtczak, która świetnie wypada w duecie wokalnym z Jaromim. Nie myśleliście, by nagrać więcej takich duetów, ale z nową wokalistką?

Marcin Szulkowski: Od pewnego czasu chodzi nam po głowie, żeby spotkać się znów z Jarkiem w studiu. Od tamtej sesji minęło już sporo czasu i wiele się wydarzyło. Zmienił się skład zespołu. Oprócz mnie i mojego brata, którzy jesteśmy w zespole od samego początku, dołączyła do nas Gosia Kaczmarek (śpiew), Marcin Pluskota (gitara basowa) i Dominik Abłamowicz (harmonijka ustna). W grudniu 2008 ukazała się nasza płyta "Koniec tygodnia", która zebrała pochlebne recenzje, zarówno w środowisku bluesowym, jak i poza nim.

Marta Krygier: Pracujecie nad nowym albumem?

Marcin Szulkowski: O tak! W tej chwili mamy już ponad połowę materiału na kolejną płytę, której premierę przewidujemy na początek przyszłego roku, a w lutym mamy zamiar skończyć jego przygotowanie. Cóż, później całkiem prawdopodobne jest, że użyjemy wszelkich sposobów, aby nasza artystyczna działalność z Jaromim nie zakończyła się na "Gra w piki daje wyniki". Na dziś zapraszamy wszystkich na koncert promujący płytę, który odbędzie się 10 kwietnia w bydgoskim Węgliszku.

(źródło: Gazeta Wyborcza Bydgoszcz)


# SZULERZY NA ANTOLOGII POLSKIEGO BLUESA cz. 2 / 11.12.2009 20:31
23 listopada 2009 r. - w rok po pierwszej części, która uzyskała status Złotej Płyty - ukazała się Antologia Polskiego Bluesa cz. 2. Ten 5-cio płytowy BOX zawiera nagrania od utworów współczesnych, po bluesowe archiwalia. Pierwsza część antologii zawierała utwór pt. "Koniec z końcem" z płyty "Pilnuj się!" (FCD 006). Mamy przyjemność znaleźć się i tym razem na jednym z krążków tego wydawnictwa, z naszą kompozycją - "Wyścig szczurów, życie mija" - z płyty "Koniec tygodnia"(FCD 016). Zachęcamy do kupienia tego zestawu!

antologia polskiego bluesa


# SZULERZY NA PŁYCIE POLISH BLUES SESSION!!! / 01.08.2009 21:44
Po czterech latach, które materiał z koncertu „Polish Blues Session” przeleżał na studyjnej półce, ukazała się płyta z zapisem tamtego muzycznego spotkania. W czerwcu 2005 roku, w Kinoteatrze „Piast” w Ostrzeszowie odbył się koncert, który zainicjował Adam Kulisz. W występie wzięli udział między innymi: Michał Kielak, Bartek Szopiński, Marcin Szulkowski, Miłosz Szulkowski, Bartek Łęczycki i Jaromi Drażewski. Album, na którym znalazło się jedenaście utworów – wśród nich klasyczne „Stormy Monday” i „Hoochie Coochie Man” – wydała oficyna Jam Records.

(źródło: www.blues.pl)

Photobucket


# JAROMI & SZULERZY "GRA W PIKI DAJE WYNIKI" / 23.06.2009 19:09
20 czerwca miała swoją premierę wydana przez Flower Records płyta "Gra w piki daje wyniki" formacji Jaromi & Szulerzy. Płytę tę przed pięciu laty własnym sumptem i w niewielkim nakładzie wydał Jaromi (recenzowaliśmy ją w TB18), ale teraz dopiero (za sprawą dystrybucji przez Fonografikę) trafi do sieci sprzedaży ogólnopolskiej.
W stosunku do pierwotnej wersji zawiera bonus w postaci koncertowej wersji utworu (z Zakrzewo Blues Express) "Jestem bluesmanem".

Płyta jest pomysłem lidera inowrocławskiego zespołu Szulerzy - Marcina Szulkowskiego, który zafascynowany i zauroczony specyficzną poetyką bluesów Jaromiego Drażewskiego (na co dzień lidera Blues Flowers), postanowił zaaranżować je na swój własny zespół i wspólnie z Jaromim nagrać. Utwory znane wcześniej z opracowań na akustyczne instrumenty, tutaj - na tle dwóch elektrycznych gitar oraz przesterowanej harmonijki, motorycznych bębnów i basu, nabierają barwy, rozpędu i wigoru. Jakość i atmosfera utrzymane są w klasycznych nurtach elektrycznego bluesa. Na okładce płyty: Dama, Króle i Joker. Nie widać Asów, ale spokojna głowa - pisze Robert Grześkowiak - są poukrywane w rękawach, a pojawiają w trakcie słuchania tej płyty od pierwszego do ostatniego utworu.

Bruce Iglauer, szef chicagowskiej wytwórni Alligator Records, tak mówi o płycie:
"Bardzo dobrze czujecie bluesa, gracie właściwe nuty i rozumiecie, że odstępy między nimi mają swoją wartość i znaczenie. Brzmienie i ton harmonijki są bardzo bluesowe. Podsumowując - byłem pod wrażeniem. Dziękuję za możliwość posłuchania dobrej muzyki. Trzymać tak dalej!"

Oto pełny zestaw utworów na płycie:
1. Co za smutek
2. Kto narozrabiał
3. Jestem bluesmanem
4. Nie bądź smutny
5. Szkody górnicze
6. Tylko blues
7. Wolność, równość, braterstwo
8. Pożycz dychę
9. Jutro znajdziesz czas
10. Jestem bluesmanem (bonus - live)

Autorem muzyki i tekstów wszystkich utworów jest Jarosław Drażewski. W nagraniu udział wzięli: Jaromi - harmonijka akustyczna (1, 9, 10), gitara, śpiew; Aleksandra Więtczak - śpiew (3, 10); Marcin Szulkowski - gitara (z wyjątkiem 4, 6); Michał "Cielak" Kielak - harmonijka elektryczna; Paweł Urowski - bas; Miłosz Szulkowski - perkusja.

(źródło: www.delta.art.pl)

Photobucket

"To jest dobry rok dla Jarosława Drażewskiego. Wiosną ukazała się jego solowa płyta pt. "Experienced", teraz kolejna, "Gra w piki daje wyniki" nagrana z zespołem SZULERZY. Natomiast w tegorocznym plebiscycie Gitarowy Top laur za "Najlepszy album - blues" otrzymał krążek "Spoko Wodza" nagrany przez Jaromiego z zespołem BLUES FLOWERS.

"Gra w piki daje wyniki" obfituje w interesujące sola harmonijkarzy (Jaromi-Kielak) oraz gitarzystów (Jaromi-Marcin Szulkowski), jej atutem są, jak zwykle, dobre, dowcipne teksty Jaromiego, a co najważniejsze - jest płytą o większej niż "Spoko Wodza" zawartości promili bluesa.

Zaczyna sie spokojnie i swojsko. Na początek "leniwie zamawiam leniwe, prostuję swe myśli krzywe...", charakterystyczne timbre głosu Jaromiego, znakomite solo na harmonijce i leniwie gadające gitary w języku najczystszego elektrycznego bluesa.

"Kto narozrabiał" przywołuje klimaty Breakout Blues, a i bluesowe przekomarzanie się Jaromiego z Aleksandrą Więtczak w "Jestem bluesmanem" brzmi bardzo stylowo. "Nie bądź smutny" to z pasją uprawiany przez Jaromiego happy-blues. W "Szkodach górniczych" przywołuje po nazwisku kolegę bluesmana Romka Puchowskiego (pozdrowienia!). "Tylko blues" jest o tym, o czym bluesy zazwyczaj są: "tylko blues gdy odeszłaś pozostał mi i coraz bardziej szare dni". Płacz serce, ale bez przesady, na otarcie łez ładne solo na gitarze.
"Wolność, równość, braterstwo" i "Pożycz dychę", kolejne numery zanurzone są w świecie lumpów i czcicieli słońca: "stoją chłopcy, stoją w bramie, piją wino na śniadanie", jak również osobnicy ci: "zachrypnięte mają głosy, fioletowe mają nosy". Na szczęście wszystko to zagrane z wigorem, świeżo i profesjonalnie.

Kończący płytę numer "Jutro znajdziesz czas" oparty jest na riffie i charakterystycznej pulsacji basu i bębnów pewnego znanego ongiś szlagieru grupy Canned Heat, ale może się mylę, bo nie mam tej płyty pod ręką i sprawdzić nie mogę. W każdym razie utwór ten brzmi smacznie i znajomo, a jak powiada mój kolega-kompozytor, tylko numery, które już po pierwszym przesłuchaniu wydają ci się znajome, mają szansę stać się przebojami. No więc Jaromiemu i SZULEROM życzę przeboju."

Krzysztof Kuczkowski (źródłó: "Gitara i Bas + Bębny" nr 5/2004)


# WYWIAD Z ZESPOŁEM / 20.01.2009 22:05
W numerze 35 czasopisma "Twój blues" ukazał się wywiad z zespołem z okazji wydania nowej płyty.
Czytaj TUTAJ.


# RECENZJA PŁYTY "KONIEC TYGODNIA" / 18.01.2009 19:10
Zapraszamy do przeczytania recenzji autorstwa Rafała Szłapczyńskiego napisanej dla portalu muzycznego blues.media.pl:

Chciałbym napisać, że polubiłem nową płytę Szulerów od pierwszego utworu, ale to nieprawda.
Chronicznie nie znoszę akordeonu, w szczególności akordeonu w bluesie, bez względu na umiejętności instrumentalisty. Nie, nie polubiłem tej płyty od pierwszego utworu. Polubiłem ją od numeru drugiego. „Dobrzy są” – powiedziałem na głos do siebie gdzieś w połowie – „Naprawdę są dobrzy”. Moje ciało reagowało prawidłowo: przytupywaniem, stukaniem pilotem do CD w poręcz od fotela i tak dalej. A ciała nie da się oszukać – ono wie, co lubi. Niemal bezwiednie podkręciłem dźwięk. Tyle wtrętów subiektywnych.

Powszechnie przypisuje się grupie inspiracje bluesem zachodniego wybrzeża USA, dokładnie – klimatami słonecznej Kalifornii. Ja słyszę tu również (zwłaszcza w partiach gitary) bluesa teksańskiego (nie mylić z teksańskim bluesrockiem). Jednak prosta klasyfikacja nie oddaje ducha tej muzyki. Najłatwiej powiedzieć, jaka ta muzyka nie jest. Otóż, nie jest wysilona. Na niektórych albumach ma się chwilami wrażenie, że gitarzysta sprężył się cały, napiął wszystkie mięśnie, wystąpił o krok i zagrał dumnie solówkę. Cenimy wtedy jego wysiłek, trzymamy za niego kciuki, ale trochę stresujemy się, czy starczy mu weny i umiejętności.
Tutaj jest przeciwnie: wszyscy imponują lekkością, dźwięki same tryskają z instrumentów, słychać, że muzycy kapitalnie bawią się graniem, więc i słuchacz bawi się wraz z nimi. Bez żadnych kompleksów wobec zagranicy: gdyby nie język mógłbym się nabrać, że to produkt zza Atlantyku.
Aranżacje bogate, lecz nie przeładowane: poza sekcją rytmiczną i wokalem mamy pięć instrumentów melodycznych: harmonijkę, gitarę, organy, fortepian i rzeczony akordeon (powrócił na krótko, w momencie, gdy nic już nie mogło stłumić mego ogólnego entuzjazmu). Tyle instrumentów oznacza stosunkowo dużo grania bez konieczności porywania się na kosmicznie długie solówki. Każda partia solowa pozostawia wprawdzie niedosyt, ale jest to ten miły rodzaj niedosytu, będący nieodłącznym towarzyszem łakomstwa.

Produkcja nienaganna – ja oczywiście chętnie mocniej wyeksponowałbym organy w momencie, gdy grają solówkę, ale pewnie nie jestem obiektywny – dla mnie hammond zawsze mógłby być głośniej. Piosenki melodyjne, zróżnicowane, szalenie sugestywne rytmicznie. Teksty może nie spektakularne, ale powyżej przeciętnej, prawie każdy jest jakąś mini-opowieścią, zdarzają się naprawdę zgrabne zwroty a wszystko jest osadzone w codzienności, bluesowych realiach i pasuje do muzyki. Nie ma wysilonego, taniego humoru ani powtarzanych w kółko miałkich refrenów, które bywają plagą niektórych polskich wykonawców. To miłe, świadczy o szacunku dla słuchacza i w rezultacie słuchaczowi łatwo jest szacunek ten odwzajemnić.

Ostatni punkt do omówienia to wokal – nowa krew w zespole. Muszę przyznać, ze wcześnie znałem grupę tylko z jednego utworu na Antologii Polskiego Bluesa, jeszcze z poprzednią wokalistką (uważam, zresztą, że dość niefortunnie umieszczono wtedy go na dysku B, niejako dyskredytując tym samym wkład instrumentalistów). Nowy głos budził zdaje się pewne kontrowersje, ale ja jestem więcej niż zadowolony. Rewelacyjnie wpasowuje się w muzykę, nie próbuje dominować, wzbogaca całość o delikatne elementy folkowe. Wyobraźcie sobie młodszą, bardziej bluesową Martynę Jakubowicz z mniejszą dojrzałością interpretacyjną, ale większym wigorem, a będziecie w domu. Nie twierdzę, że mamy tu do czynienia z naśladownictwem – chodzi mi raczej o zbliżoną barwę i typ wrażliwości. Zdecydowanie mocny punkt drużyny.

52 minuty pogodnej, bezpretensjonalnej i – powtórzę to – bardzo sugestywnej rytmicznie muzyki bluesowej. Egalitarnej (gdyż mogą się nią cieszyć również osoby spoza grona ścisłych fanów gatunku), a zarazem oferującej wystarczającą ilość instrumentalnych smaczków dla koneserów. Jestem już za stary, by dać się nawrócić na akordeon, ale obiektywnie muszę przyznać, że to więcej niż udana, profesjonalna płyta bez słabych stron. Również Flower Records należą się brawa za wydanie tak mocnej pozycji. Choć oczywiście przede wszystkim oklaskuję grupę. Więcej takich płyt!

Rafał Szłapczyński (źródło: www.blues.media.pl)


# NOWA PŁYTA!!! / 20.11.2008 17:42
13 grudnia w bydgoskim Węgliszku odbyła się oficjalna premiera naszej najnowszej płyty pt. "Koniec tygodnia". Na krążku znalazło się 11 kompozycji, a gościnnie zagrali Bartek Szopiński - instr. klawiszowe oraz Henryk Szopiński - akordeon.

koniec tyg mala


<< Poprzednia 1 2 3 4 5 Następna >>